Poezja z Roszkowej Woli – Wiersze Pana Edwarda Zarychty.

0
571

Dziś prezentujemy cztery kolejne wiersze, Pana Edwarda Zarychty z Roszkowej Woli.  Jako pierwsi w Internecie udostępniamy wiersz „Kot”. Część pierwszą poezji można przeczytać Tutaj.

„Kot”

Wlazł kot na płot ——- i spadł
Bo był zgniły płot
Żerdź spróchniała była
Kota trupem położyła
Chodził wysoko
a spadł bardzo nisko
dobre było to kocisko.
Leżą zwłoki koło płota
Wszyscy opłakują kota
Płacze dziadek płacze babka
Płacze sąsiad i sąsiadka
Dzieci co ze szkoły idą
Spoglądają i wzdychają
Mokre oczy wycierają
Łzy po twarzach im spływają
Jest żałoba wśród mieszkańców
Przez trzy dni nie będzie tańców
Kota godnie trza pochować i
Mogiłę wybudować
Wnet się wszyscy naradzili
Kotu pogrzeb wyprawili
Były szlochy były płacze
JUŻ CIĘ KOTKU NIE ZOBACZĘ.
Tuż za płotem jest mogiła
Tu żerdź kota uśmierciła
Ta mogiła tuż przy drodze
innym kotom ku przestrodze
Pamiętajcie wszystkie koty
Omijajcie zgniłe płoty.
Niech już więcej nikt nie ginie
Pewniej chodzić po drabinie.

„Marzenie”

To jest mój dzień istnienia mego sens
Rozpiera mnie energia
I moc wstępuje we mnie
Pragnę zbudować imperium
Spełnienia snów!
Dogonić swe marzenia!
Życia ster pochwycić w dłonie znów
I nową kroczyć drogą w przód
Wśród złotych liści złotych pól
Zapomnieć że w mym sercu istniał ból
Życie jest piękne Boże mój
Pragnę smakować je co dnia!!
Choć mimo starań potykam się i tak
Myślami sięgam nieba dotykam gwiazd
I tylko w wyobraźni widzę ładniejszy świat
Chcę spełniać swe marzenia
Mądrością poznawać świat
Obłokami pejzaże malować
W miłości dosięgać dna
W morskiej głębinie dostrzegać piekło
Na polach kobierce tkać
Unosić się nad szczytami
Niczym wędrowny ptak
Kochać to co jest piękne
Kochać to co się da
Zapomnieć o przeszłości choć…
Była dobra i była zła
Połączyć wielkie nadzieje z
Ogromem marzeń i snów
Otoczyć potęgą miłości by
Lepiej żyło się znów.

„Gabrysia”

Gdzie jesteś Gabrysiu?
Rozglądam się w koło.
Dopiero tu byłaś,
Było tak wesoło.

Śmiałaś się, tańczyłaś
Wyprawiałaś harce
Teraz cię tu nie ma
Jesteś na Limance

Huśtawka zastygła
Zjeżdżalnia nie tknięta
Tęsknią za tobą wszyscy
I małe kocięta.

Lilie się ubrały
W piękne swe ozdoby
By ci złożyć pokłon
Gdy będziesz przechodzić.

Żeby cię powitać
Jak młodą księżniczkę
Każda ma na sobie
Liliową spódniczkę.

Koty ćwiczą skecze
Na twe powitanie
I pytają ciągle
Kiedy to się stanie.

Wróble i sikorki
Też ciebie kochają
O twoim powrocie
Piosenki śpiewają.

Tylko wierzba smutna
Tylko ona płacze
Czy ja jeszcze kiedyś
To dziewczę zobaczę

Czy ją ukołysze
Po bujam na linie
Chyba jeszcze dużo
Rzeką wody spłynie.

Wróć ucałuj wszystkich
Dziękuj za kochanie
Powiedz że nie długo
Taki dzień nastanie

– Wrócę do was wszystkich
By chodzić do szkoły
Aby każdy dzionek
Znowu był wesoły.

By wróciła miłość
Radość i wesele
Bo do szczęścia tak naprawdę
Potrzeba nie wiele

„Rosa”

Różowieje niebo nad sadem
Wiatr drzewa do snu kołysze
Liście szepczą coś do siebie
Lecz ja tego nie słyszę

Gałęzie się dotykają
Głaszcząc swoje listowie
Czy sobie miłość wyznają
Czy ktoś mi odpowie?

W oddali gdzieś pójdźka
Swoje dzieci woła
Tylko echo jej odpowiada
Bo pusto tu dookoła

Wieczorem cisza zapada
Rosa zaczyna podlewać
Czy mógłbyś się lepszego
Ogrodnika spodziewać?

Ona się nigdy nie męczy
Od wiek wieków pracuje
Bóg jej błogosławieni
– wody jej nigdy nie brakuje

Czy jesteś jej wdzięczny
Myślałeś o jej trudzie
Gdyby nie jej sumienność
Wymarli by ludzie

Zaczyna wieczorem
A kończy o świcie
Ile ona nocy nie przespała
Czy wy to widzicie?

Nie woła zapłaty
Ni chwały dla siebie
Oddajcie część Bogu
Co mieszka tam w niebie

To mądrość Boża
Tak ją uczyniła
By służyła ludzkości
I w tym tkwi jej siła.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

2 × one =