Kazimierz Meto – skrzypek

0
445
KAZIMIERZ METO NA SWOIM PODWÓRKU. GLINA, 1960-1969

Skrzypek Kazimierz Meto mieszkał we wsi Glina koło Rzeczycy  w Rawskim. To niezwykły mikroregion, bogaty  we  wspaniałych skrzypków. Miał ksywę Kazio. Był wiejskim „odmieńcem” tak, jak malarz Nikifor, łatwym obiektem drwin. Muzyka była jego ucieczką w świat wewnętrzny. W tym świecie mógł pokazać wsi, że jest wart szacunku. Wielokrotnie to podkreślał w swoich opowieściach: na weselu posadzili mnie honorowo za stołem, nie ubliżyli, dali zjeść i wypić, i dali złotówkę na struny. Dokładnie to samo mówił Nikifor też w swoich obrazach. Młody chłopak Kazimierz Meto podsłuchiwał, jak grają na weselach jego mistrzowie: Jan Cabała ze wsi Gaj, Walosek (Józef Stefańczyk) z Rzeczycy i  Józef Szafrański z Konewki. Znam grę Szafrańskiego i muzykę z mikroregionu Rzeczyckiego, myślę, że muzyka Mety jest nie tylko jego oryginalnym ogrywaniem mazurka, w dużej mierze to jego kompozycje. Zawsze podkreślał, że „byli sławni muzykanci, nie to co ja”. Pozostał kawalerem – obiektem wiejskich  kpin. Mieszkał z bratem i jego rodziną.  Bratowa Anna Meto zapewniła mu spokojny byt. Brat Józef  był znakomitym basistą. To właśnie z nim tworzyli legendarną kapelę Metów.

Wieś zaczęła być dumna ze swoich muzykantów. Kazimierz Meto był zaskoczony swoją popularnością, mówił mi: panie Andrzeju, ja się nie spodziałem, że będę znany w całej parafiji ,nawet mnie zaprosili aż pod Sierpc! Do  Gliny zaczął przyjeżdżać  na naukę gry Maciek Filipczuk. Kiedy wydaliśmy w 2007 roku płytę z nagraniami kapeli Metów, pojechałem do Kazimierza Meto, żeby jej posłuchał. Siedział zaciekawiony, powiedział: ślicznie grają, ale co to za  muzykanty? Nie poznał, że to on gra. Zmarł w Glinie w 2008 roku.

Ciekawe w tym muzycznym rejonie jest to, że drugim po skrzypku muzykiem był basista a basy były 3-strunowe. Bębnić mógł każdy, kto umiał. Inaczej niż u Kajoków, tu drugą osobą był bębnista. Basistą mógł być przypadkowy gość weselny a basy były 4-strunowe.

MUZYKANCI GRAJĄ Z OKAZJI PIERWSZEJ KOMUNII. GLINA, OK. 1965

Początki Mety

Kazimierz Meto w wieku 14 lat sam sobie zrobił skrzypce z deski i usiłował grać. Kiedy ojciec zorientował się, że gra mu wychodzi, kupił mu prawdziwe skrzypce. K. M. poszedł do skrzypka Józefa Szafrańskiego, żeby ten nauczył go grać, chciał wtórować mu na weselach, ale Szafrański wyśmiał go i nie chciał rozmawiać. Meto grał za darmo dla rówieśników. Miał 17 lat, gdy pierwszy raz zagrał na weselu w Liciążnej, jako „rezerwowy” skrzypek Józefa Szafrańskiego. Jego gra spodobała się i zaczęto go zapraszać, płacąc „na struny”.
Mówi, że była u nich taka bieda, że nie stać ich było na konia i ojciec orał krowami. Ma jeszcze w szopie chomąto dla krowy. Wielu ludzi w Glinie orało krowami.
Kariera weselna została przerwana przez wojnę i obóz karny w Solcu. Na wesela Meto powrócił po 1945 r., grając z basami i bębenkiem (z braćmi). Nie potrafi  powiedzieć, kiedy ta gra się skończyła, w końcu lat 50.? Grał kilka razy z harmonią, ale w latach 60. w ogóle zaniechali gry.

fragment książki 1000 kilometrów muzyki. Warszawa-Kijów

Chwalą mnie

(…) – Cabała był wybitnym skrzypkiem, bo dobrze grał. Umarł we wojnę. Jak kawalerka poprosiła, żeby im zagrał do tańca, to Cabała nie chciał. Bo mu za mało płacili. Ja często słuchałem, jak gra, i łapałem po nim mazurki. Potem w domu to je sobie rozgrywałem – mówi.

To był wielki wstyd, jak ktoś źle tańczył. Z takim żadna panna nie zatańczyła… Po wyzwoleniu myślałem, że foklor zginie, bo nastały szlacheckie melodie. Takie: „O czym marzy dziewczyna, gdy dorastać zaczyna” albo „Parasolki” (śpiewa je falsetem). I zginie stara muzyka. Ale potem zaczęli jeździć tacy różni jak pan Bińkowski, nagrywali tę starą muzykę. Może dlatego całkiem nie zginęła? – zamyśla się Meto.

POŚWIĘCENIE ŚWIETLICY W GLINIE. OD LEWEJ ANNA METO Z BĘBENKIEM, ŚPIEWACZKI JÓZEFA SOBOLEWSKA I HELENA SZCZUR W STROJACH LUDOWYCH, SKRZYPEK KAZIMIERZ METO STROJĄCY BASY JÓZEFA METO. GLINA, 1980

BIOGRAM

Kazimierz Meto 1922-2008

Mieszkał w Glinie, wraz z nim grał na basach i śpiewał brat Józef (1939-2000).  Kazimierz uczył się gry podsłuchując miejscowych mistrzów. Zaczął grać na weselach w 1939 roku, pomagając słynnemu Józefowi Szafrańskiemu.
W 1981 roku kapela z Gliny zdobyła główną nagrodęBasztę podczas Festiwalu Kapel i Śpiewaków Ludowych w Kazimierzu Dolnym a Kazimierz Meto I nagrodę w kategorii solistów-instrumentalistów.
Nagrania kapeli w zbiorach Polskiego Radia SA oraz Archiwum Muzyki Wiejskiej fundacji / zbiory Andrzeja Bieńkowskiego

O Kazimierzu Meto i kapeli Metów w naszych publikacjach:
Ostatni wiejscy muzykanci Andrzeja Bieńkowskiego
– 1000 kilometrów muzyki. Warszawa-Kijów Andrzeja Bieńkowskiego
 Ostatni wiejscy muzykanci[CD] / seria Muzyka odnaleziona
 Mety grają! Kapela z Gliny  / seria Muzyka odnaleziona
Mazurki do wynajęcia / seria Muzyka odnaleziona
 Śpiewy, gwizdy, krzyki  / seria Muzyka odnaleziona

Chcesz posłuchać jak grają? kliknij tutaj …

BASISTA JÓZEF METO. GRAŁ NA BASACH ZE SWOIM BRATEM, SKRZYPKIEM KAZIMIERZEM METO. GLINA, 1950-1959

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

20 − nineteen =