Wspomnienia – jak kiedyś wyglądały wesela i święta.

0
393

Fragment wspomnień Pani Genowefy Banach z domu Bigos.

Wesela zaczynały się w niedziele, trwało do godziny 3 – 4 nad ranem to była pierwsza cześć wesela. Druga część wesela zaczynała się w poniedziałek od godziny 9 rano, pierwszym daniem, jakie podawano w poniedziałek był barszczyk biały z kiełbasą (pycha) zazwyczaj wesele trwało do środy, bawiła się najbliższa rodzina i sąsiedzi. Sala jadalna była w domu panny młodej, a tańczono zwykle u sąsiadów w czasie zimy, latem zwykle na podłodze ułożonej z desek na podwórku młodej. Podczas wesela były oczepiny i różne takie przebierania się. Na Boże Narodzenie najważniejsza była Wigilia, a później pasterka, na którą szło się 7 km do kościoła w Rzeczycy. Chodziło się cała grupą było bardzo wesoło.  Śniegi były do pasa, albo i większe. W drugi dzień świąt to jest świętego Szczepana w kościele święcony był owies. Chłopaki brały go jak najwięcej by obsypać nim dziewczyny wchodzące do kościoła. W Wielkanoc na rezurekcje, jeździło się furmanką. Po zakończonej Mszy świętej gospodarze ścigali się, aby jak najszybciej wjechać do swojej wsi tradycja głosiła, że który gospodarz wjedzie pierwszy temu się piękny owies urodzi. Po powrocie do domu było Wielkanocne śniadanie później czekało się do wieczora, bo w nocy chodzili dyngusiarze, grali na organkach skrzypkach i śpiewali piosenki. To był fajny zwyczaj miło było w nocy posłuchać jak grają i śpiewają. Za to dostawali jajka albo częstowano ich gorzałą. W lany poniedziałek to dopiero było szaleństwo. Na żadnej panie nie było suchej nitki. Ja, ponieważ mieszkałam nad rzeczką byłam zaprowadzana do tej wody i wtedy, jeden lał garnuszkiem wodę z góry, a drugi od dołu. Wyglądałam jak zmokła Gęś.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

14 − thirteen =